You are not logged in
Log in
Sign up
PremiumPlus family site
Welcome
Nazywam się <Zbyszek Mierzejewski>to ja rozpocząłem budowanie tej witryny
Tę witrynę stworzono z pomocą portalu MyHeritage.com. Jest to system, umożliwiający każdemu utworzyć witrynę dla swojej rodziny, opublikować w Internecie swoje drzewo genealogiczne i dzielić się zdjęciami rodzinnymi.
W razie jakichkolwiek opinii lub komentarzy, dotyczących tej witryny, proszę kliknąć tutaj, żeby się ze mną skontaktować.
Nasze drzewo genealogiczne jest umieszczone w Internecie na tej stronie! W naszym drzewie genealogicznym znajduje się 13143 osób. Najwcześniejsze wydarzenie to: śmierć: Rozalia Orbik (18). Najnowsze wydarzenie to: śmierć: Jacek Kopcio (12 mar 2014).
Witrynę ostatnio zaktualizowano dnia Apr 16 2014. Aktualnie w witrynie zarejestrowało się 75 członków. If you wish to become a member too, please click tutaj.   Dobrej zabawy!

Go to family tree
Family news
Apr 11, 2014
A site member joined another family site: Sienkiewicz Jerzy
 
View older news
News articles
:Wspomnienie
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on July 14 2010 05:56

WSPOMNIENIE


Czytając i słuchając opowieści starszych ludzi pojawiały mi się mgliste obrazy z przeszłości taką, jaką zapamiętałem z licznych wyjazdów i kontaktów z rodziną. Mama dbała abyśmy podtrzymywali kontakty i związki rodzinne tak ze strony Taty jak i swojej a dla mnie nie było nawet jasne, kto do której należy. Te wspomnienia najczęściej związane były z życiem wsi, na jakich wychowali się moi rodzice.

Jako mały chłopczyk, który utracił ojca w wieku 6 lat słuchając tych opowieści ciekaw byłem każdego wspomnienia ludzi, którzy pamiętali mego ojca. Te opowieści jawiły mi się mgliście począwszy od koloru sepii, jaki można zobaczyć na starych fotografiach, aż po pełną paletę barw. Obrazy z przeszłości nieraz podbudowane wyobraźnią i widokami ludzi oraz krajobrazami, miejsc, których już nie było. To znaczy miejsca te istnieją, ale jakby nierzeczywiste, to tak jakby zdjęcia do tego odcinka filmu zwanego życiem się zakończyły i cała ekipa przeniosła się na inny plan pozostawiając puste miejsce dla mojej wyobraźni odtworzenie tego, co tu się działo.

Były to dobre wspomnienia, bo żywe pełne akcji i głównych aktorów, choć im więcej mnie pytano o moją pamięć o ojcu tym większy jego brak mi dokuczał. Nieraz zdarzało się, że na koniec dnia, gdy leżałem już w łóżku podsumowując przeżyty kolejny dzień obrazy teraźniejszości z przeszłością się przenikały.

Odwiedzając te miejsca w dzieciństwie jak i dziś, wciąż widzę życie i warunki, w jakich tu się ono toczyło. Wszystko wydawało się takie proste i kroczące wolno swoim odwiecznym rytmem. Po nocy nastawał dzień, który wzywał ich do pracy, zabawy, radości zmagań i umartwień.

Jeszcze zanim na dobre słońce lub deszcz pobłogosławił swoimi promieniami lub kroplami ten nowy dzień już pierwsi zbudzeni ze snu mieszkańcy zaczynali się krzątać w trosce o swoich bliskich i dobytek. Trzeba było przecież zadbać o gospodarstwo i ziemię, która dawała chleb. Tak było od wieków, taki rytm dyktowało życie, które codziennie pchało naszych przodków naprzód aż do dnia dzisiejszego. Wiem, że nie było im łatwo, ale jakże zazdroszczę tej prostoty.

Oczami wyobraźni codziennie rano widziałem na drogach kurz lub błoto, przez jakie musiały być przepędzane stada krów często zebrane z całej wsi, pędzone daleko na zielone łąki pod lasem lub rowu zwanego dumnie strumieniem, bo tam była najlepsza trawa. Widzę ospałą grupę często bosych dzieciaków pędzących te stadko, które dopiero budzą się ze snu z każdym krokiem i promieniem słońca. Już wiedzą, że na miejscu czeka ich nagroda w postaci ogniska i pieczonych ziemniaków zabranych po drodze z domu lub z pola sąsiada. Na miejscu po podziale obowiązków zaczyna się dopiero to prawdziwe życie okraszane opowieściami kolegów, śmiechem zabawą, żartami i psikusami, jakie się robiło lub wspólnie planowało i tak aż do zmierzchu.

Wkrótce w oddali na polach pojawiały się zgarbione rozrzucone postacie niczym głazy, które wolno niewidzialną ręką ktoś przesuwa po polu. Jak żuczki zbierające plon swojej pracy a nad nimi błękit nieba przerywany śpiewem skowronków i kreskami szybujących, wzbijających to opadających ptaków. Z czasem, gdy słońce było już coraz wyżej do śpiewu skowronka dołączały kobiety te starsze oraz młodsze wsłuchujące się w ich słowa i melodię. Te młodsze próbują się na wyścigi, która ma piękniejszy i donioślejszy głos wychwalając zalety lub wady swego życia.

Ponownie kurz drogi tym razem wzbudzany tabunami pędzonych z pastwisk zwierząt na nocny odpoczynek. Powrót tej gromady umorusanych i roześmianych dzieciaków, którzy jak po zwycięskiej bitwie (przecież przeżyli kolejny dzień zmagań) defilują przed wyległymi na ławki wieczorową porą ludźmi jak dumni żołnierze na defiladzie. Teraz starsi mieszkańcy rozdzielają uwagi i komentarze niczym medale, tym bardziej każdy z ferajny dumnie wypina pierś a nuż z boku przysłuchuje się jakaś dziewczyna.

Wieczorem, gdy mrok i odległe szczekanie psów zagoni ludzi do domów następuje podział, mężczyźni siadają w kuchni pogadać przy małym, co nieco, kobiety albo ich pilnują albo też gaworzą między sobą, co się na świecie dzieje, tzn. w ich świecie, czyli na wsi, a dzieci cóż po kolacji kulą się gdzieś w kącie. W tym kącie zawsze panuje lekki półmrok i skupienie gdzie każdy każdemu opowiada, co niesamowitego przeżył i na własne oczy widział nawet, jeśli to trochę naciągana prawda. Od tych opowieści zdarza się, że najmłodsze ze strachu płaczą a starsze mają gęsią skórkę i to bez względu na to jak są kocem czy pledem okutane. Kocham to wspomnienie o prostym życiu na wsi. Dziś wygląda to już inaczej, znikł śmiech roześmianych dzieci, który niósł się po całej wsi, znikli też starsi ludzie siedzący i długo gaworzący na ławkach. Troszkę też chyba znikło życie a może tylko skryło się gdzieś cichutko w kącie, w półmroku bojąc się obecnej rzeczywistości.

0 Comments|12 Views|View full article
Interesująca strona internetowa:Gazetka regionalna z ojczystych stron mego Taty
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on May 27 2010 14:06
Chcąc niejako zbliżyć się do stron z których wywodził się mój Tato, poznać historię tej ziemi i ludzi którzy coś jeszcze pamiętają rozpocząłem udzielanie się w regionalnej gazetce "Wieści znad Orzyca" która ukazuje się regularnie od 2007 roku. Znaleźć tam można moje artykuły które ukazują się od października 2009 roku.
Ma także swoje wydanie internetowe do którego link tutaj zamieszczam.
Znajdziesz tam drogi czytelniku wiele ciekawych artykułów dotyczących nie tylko historii ale także spraw współczesnych i codziennych jak kulinaria, ogrodnictwo, psychologia i wiele innych.
Dla zainteresowanych regionem i historią polecam także dodatek w postaci Zeszytów Historycznych których dwa pierwsze numery ukazały się w 2010 roku.
Można także podzielić się swoim zdaniem na przeróżne tematy na lokalnym forum pod adresem jak wyżej.
Pozdrawiam i zachęcam do oglądania.

0 Comments|37 Views|View full article
Interesująca strona internetowa:Stare mapy
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on Feb 26 2010 08:56
http://mapy.amzp.pl/maps.shtml
0 Comments|44 Views|View full article
Genealogy:Jak odszukać w mrokach dziejów pokoleń minionych?
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on Feb 24 2010 16:04

Jak odszukać w mrokach dziejów pokoleń minionych?

Mamy Jesień, czas wspomnień i refleksji. Jak wiadomo pamięć ludzka jest zawodna i dlatego warto coś zrobić, aby ocalić od zapomnienia te odchodzące chwile, wspomnienia, ludzi, których czasem w ogóle nie poznaliśmy, a jesteśmy ich kontynuacją na ziemi. Przychodzą takie dni, że powracamy myślami w głąb przeszłości próbując wydobyć na powierzchnię radosne wspomnienia lub choćby o nich wyobrażenia. Bywa, że nie ma już obok nas nikogo, kto mógłby nam pomóc odtworzyć te przeszłe obrazy.

Każdy z nas się z czasem zmienia i o ile akceptujemy te swoje przemiany, to dobrze, ba nawet bardzo dobrze, bo nic nie stoi w miejscu i wszyscy wciąż ulegamy jakimś przemianom. W ten sposób nasz świat podąża wciąż naprzód. Pamiętajmy jednak, że pamięć ludzka bywa zawodna a Ci, którzy byli przed nami żyją tak długo dopóki dopóty pamięć o nich nie zaginie.

Ten wstęp, pamiętając o pytaniu w tytule tego artykułu postawionym o ile go jeszcze czytasz mówi drogi czytelniku, że uczyniłeś 1-szy krok, czyli nawiązałeś kontakt, dialog, próbę poszerzenia wiedzy i zdobycia nowych informacji. Podstawą dalszych działań jest coraz rzadziej uprawiana sztuka rozmawiania i wysłuchiwania ludzi. Okazje ku temu bywają różne, czasem jest to pogrzeb, czasem ślub lub inne rodzinne spotkanie. Ważniejsze bywa jednak to, gdy sami jesteśmy inicjatorami takich spotkań, mamy wówczas szansę się odpowiednio przygotować.

Na początku trzeba namówić na rozmowę osoby najbliższe i zapamiętać z tego jak najwięcej, nagrać, zanotować. W ten sposób dajemy podwaliny pod plan, który sobie zakładamy. Jeśli naprawdę nas to wciągnie, wysłuchując swoich najbliższych na pewno znajdzie się tam historia, miejsce czy osoba, która nas jakoś szczególnie zafascynuje i będzie wzbudzała niewątpliwą ciekawość i serię pytań.

Te pytania warto przelać na papier, będą to drogowskazy gdzie i co dalej mamy zrobić na drodze, którą właśnie odkrywamy.

Każdy człowiek pozostawia po sobie ślad na ziemi, jedni duży i wyrazisty a inni niepozorny. Wydaje się, że nie do odnalezienia na polu, które wielokrotnie już obrodziło nowymi pokoleniami. I to jest to! Te kolejne pokolenia zawsze mają ślady tych poprzednich. W aktach małżeństw, narodzin czy zgonu zawsze podawano informację, kto bierze udział w danej uroczystości, kto jest jej główną postacią: nowo zaślubieni, dziecko czy osoba zmarła, chrzestni, świadkowie, sąsiedzi.

Trzeba wcielić się w archeologa i tak warstwa po warstwie dogrzebywać się coraz głębiej nie przeoczając żadnego śladu. Od rodziny warto się dowiedzieć gdzie, kto się urodził, wziął ślub, zmarł. [Moi rodzice poznali się daleko poza miejscem swego urodzenia i zamieszkania, w Toruniu, pobrali się w Miłakowie a następnie zamieszkali kolejne 300 km dalej w Sokółce, Ja nieświadom z początku tej wędrówki powróciłem w te miejsca ich śladem aż do Grabowa]

Gdy jesteśmy tak uzbrojeni można odkryć 1-szą warstwę, czyli cmentarze. Cmentarze nie wymagają pisania żadnych listów, podań czy spełnienia jakichkolwiek innych formalności. Cmentarze to otwarta księga, z której można odczytać wiele cennych informacji. Dowiadujemy się wówczas o lokalizacji ostatniej parafii zmarłego, na tabliczce nagrobnej odnajdziemy datę zgonu, nazwisko (czasem nawet panieńskie) i wiek. Ta ostatnia informacja jak i poprzednie odkrywa nam kolejną warstwę.

Można wówczas udać się do księdza lub USC koniecznie uzbrojonym w coś do pisania i aparat fotograficzny, odrobinę gotówki lub umiejętności krasomówczych. Nie wolno się zrażać, gdy ksiądz odmówi czy powie, że dziś nie ma czasu. Trzeba wysilić swoje umiejętności przekonywania i zjednywania sobie ludzi, bo ksiądz to tylko człowiek i zawsze coś się kryje za jego pozorną odmową.

Z aktu zgonu można zaczerpnąć naprawdę wiele informacji, których tu tym razem szczegółowo nie opiszę. Dla nas najważniejsze będą wiek zmarłego, nazwiska i imiona rodziców oraz miejsce pochodzenia-urodzenia.

Czasem los nam nie sprzyja i poszukiwania stają w miejscu, nie możemy ich pchnąć dalej. Wówczas można przeskoczyć do rodziców probanta, (bo tak nazywamy osobę, dla której szukamy powiązań) Warto dotrzeć do kościelnych lub cywilnych akt małżeństw gdyż w nich jest najwięcej informacji. Znając już datę ślubu rozpoczynamy odliczanie: 1-szy miesiąc, drugi, trzeci, 9 miesiąc, co nieco bliżej lub dalej pojawia się kolejny okruszek. Podniesienie go zaprowadzi nas odrobinę dalej, zgodnie z doktryną naszych pradziadów, „co rok to prorok”, czyli kolejne dziecko.

Zawsze łatwiej jest odpowiedzieć na konkretnie, np. sobie postawione pytania, nawet, jeśli będą brzmiały banalnie [jak mam się dowiedzieć gdzie się urodziłam/em? Bo warto zacząć od siebie]

Pamiętajmy, więc o tych, co byli przed nami, tych, którzy chodzili często tymi samymi drogami i ścieżkami a my nawet bywa nie wiemy o tym.

Moja rodzinna historia powiązana jest z Grabowem zwanym też niegdyś Grabowem-Tryłoga gdzie po dziś dzień mieszkają moi bliscy. Będę bardzo wdzięczny za wszelkie informacje, stare zdjęcia, kontakty na osoby, które pasjonują sie historią tego regionu, pamiętają historie związane z Grabowem, nazwiskami takich rodów jak Mierzejewscy, Żebrowscy, Bukowscy, Krupińscy, Taborscy i zechcą podzielić się swoją wiedzą. Nie jestem historykiem z zawodu, ale pragnąłbym zgłębić moją wiedzę na ten temat jak i poznać tło historyczne życia naszych przodków tym samym będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi i sugestie.

Jesień 2009. Zbigniew Mierzejewski

0 Comments|42 Views|View full article
Family stories:Odpowiedź na pytanie, kim jestem ?
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on Feb 24 2010 15:22

Odpowiedź na pytanie, kim jestem?

Na tak postawione pytanie nie łatwo jest jednoznacznie odpowiedzieć. Zakładam, że stawiasz je drogi czytelniku w kontekście genealogicznym i powiązań ze swą rodziną.

Jak wynika to z różnych informacji, które już zebrałem wywodzę się z Mierzejewskich od wieków mieszkających na Mazowszu. Na tym etapie wiem, że przodkowie pochodzą z Mierzejewa Repk migrując potem w różne miejscowości ogólnie pojętego województwa mazowieckiego.

Masz w rodzinie takie samo nazwisko, czy jesteśmy spokrewnieni?

Liczba przodków wzrasta geometrycznie w każdym pokoleniu: mamy 2 rodziców, 4 dziadków, 8 pradziadków, 16 prapradziadków itd. W pokoleniu n-tym mamy 2n przodków. W 25 pokoleniu wstecz możemy ich mieć ponad 33 miliony.

W XII wieku w całej Europie mieszkało nas podobno zaledwie 42 miliony a dwa wieki wcześniej, kiedy idąc tym śladem teoretycznie powinniśmy się doliczyć ponad 2 miliardów przodków liczba ludności w Europie wynosiła zaledwie 15 milionów.

Przodkowie się powielają i są naszym wspólnym dobrem. Nie można wykluczyć, że jesteśmy spokrewnieni i mamy wspólnych antenatów. Wystarczy, że mieli oni kilkoro rodzeństwa to już liczba wspólnych przodków redukuje się kilkakrotnie. Zjawisko to nazywane bywa ubytkiem przodków, nasilenie tego zjawiska odbywa się w rodzinach wielodzietnych szlacheckich, arystokratycznych i królewskich lub odizolowanych grupach religijnych i trudno dostępnych osadach. Bywa także odwrotnie, kiedy to mamy ubytek potomków wskutek małżeństw między krewnymi. Generalizując wg badań DNA mieszkańcy Europy pochodzą od pięciu matek reszta to mogą być koligacje i pokrewieństwa.

Ciekawą tezę postawił amerykański naukowiec Stanley Milgram udowadniając w swoim eksperymencie w 1967 roku, że członkowie jakiejkolwiek dużej społeczności mogą być pokrewni sobie dzięki krótkim sieciom pośrednich znajomych. Dlatego jak sądzę mamy okazję się znać lub być spokrewnieni. Tyle wiedzy podręcznikowej.

W kontekście tego, co napisałem wcześniej szukanie przodków to utopia, jednak coś nas pcha w kierunku poznania tego, Kim jesteśmy? Skąd się wywodzimy? Można powiedzieć, że cudem jest, iż moja linia trwa a nie jak wiele innych, które wymarły w mroku dziejów. Od blisko 5 pokoleń moi przodkowie umierali bardzo młodo i tylko ich determinacji oraz woli przetrwania zawdzięczam swoje istnienie. Już mój prapradziadek prawdopodobnie z powodów egzystencjalnych przeprowadza się pod koniec XIX wieku do Kamionowa żeniąc się z tamtejszą szlachcianka herbu Korwin Balbiną z Kamionowskich córką Jakuba i Marianny. W 1914 zaczyna się tragedia, która jest powielana w kolejnych pokoleniach. Tego samego dnia wg dokumentów umiera Władysław Mierzejewski (prapradziadek) oraz jego syn Władysław Jakub (pradziadek), ok. 2 tygodni wcześniej umiera ich żona i matka Balbina Kamionowska.Moja prababka Michalina zd Lendo przeżywa ich o 10 lat osierocając synów Władysława, Stanisława, Antoniego i Piotra. Mój dziadek Piotr jak i reszta rodzeństwa szukając swego miejsca na ziemi i tułając się po rodzinie, mieszka w Kamionowie następnie w Mostowie potem Grabowie parafia Krasnosielc. Ostatecznie osiadając w Grabowie wraz z moją babcią ojczystą Czesławą Żebrowską, która zawsze podkreślała, że jej rodzina ma korzenie szlacheckie. Co jak sądzę udało mi się w końcu udowodnić docierając do akt parafii Krasnosielc 1739-1801 w archiwum archidiecezjalnego w Płocku gdzie moi przodkowie ze strony Żebrowskich zapisywani byli, jako „Nobiles” (szlachetnie urodzony/a)

Grabowo, Tryłoga, bo tak historycznie nazywała się ta miejscowość było gniazdem Żebrowskich od podobno XVII wieku. Tutaj swą krew mieszali między innymi z Bukowskimi, Krupińskimi, Rawa, Perzanowskimi, Grabowskimi, Chodkowskimi i pośrednio Bobińskimi. Dziadek Piotr kontynuując tradycję umiera w wieku zaledwie ok. 27 lat osierocając swoje dzieci Wacława, Zdzisława, Michalinę w 1939 roku. Babcia Czesia wraz ze swą mamą Eleonorą zd Krupińska z trudem przetrwała czas okupacji. będąc krótko więziona w areszcie w Drążdżewie.

Po wojnie ze względu na zubożenie i odkułaczanie dzieci ponownie rozpierzchły się po kraju szukając miejsca dla siebie w nowej sytuacji. Mój Tato postawił na edukację i po ukończonych studiach z nakazu pracy osiada w Sokółce woj. Białostockim. Tutaj będąc już żonatym z Norbertą zd Orbik rodzą im się dzieci Jolanta i Zbigniew.

Chichot Pana Boga dosięga i tutaj, dlatego mając 6 lat zostałem półsierotą. Tato umierając w 1975 zostaje pochowany na cmentarzu w Sokółce. Moja Mama nie znała swego ojca, który został zabity w 1945, dbała o to abyśmy utrzymywali kontakty z żyjącymi przedstawicielami rodziny karmiąc nas opowieściami i wspomnieniami po naszym Tacie i rodzinie. Te kontakty i wizyty w różnych częściach kraju zaowocowały moim zainteresowaniem, kto jest, kim i dlaczego. Już w dorosłym życiu postanowiłem tą wiedzę jakoś uporządkować rozwijając swoje zainteresowania. Osiadłem po latach w Olsztynie na starym mieście gdzie w swojej „baszcie” pielęgnuję genealogię szeroko rozumianej rodziny starając się zarazić tą pasją syna i innych członków rodziny.

Rok 2009. Zbigniew Mierzejewski

0 Comments|61 Views|View full article
Interesująca strona internetowa:strona internetowa Jay Orbika
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on Feb 24 2010 14:24

Polecam, bardzo szczegółowe i sumiennie przez lata zbierane informacji na temat historii regionu Rajgród i rodziny Orbik.

Strona jest bardzo rozbudowana i ma skomplikowaną konstrukcję ale dla osób ciekawych i wytrwałych może stanowić kopalnię wiedzy historycznej

http://www.orbikfamily.com/

0 Comments|40 Views|View full article
Interesująca strona internetowa:Strona internetowa Garreta Mierzejewskiego
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on Feb 24 2010 14:20
Strona internetowa prezentująca wierzchołek góry lodowej - pasji Garreta Mierzejewskiego jaką stanowi badanie historii Mierzejewskich z całego świata
0 Comments|43 Views|View full article
Notatki:Skąd mogli przybyć Norukowie ?
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on Feb 24 2010 14:12

Norukowie lub Narukowie zamieszkiwali miejscowość Dryi dzisiejsze Dryga między Czarniewem a Rogowem - między Mogielnicami a łąkami Dryjańskimi na tzw. Strzemieniu

Dowodem na to są informacje o emigrantach do Ameryki podających jako miejsce urodzenia DRYGI. Warto też by było przeprowadzić kwerendę we wsiach Jadeszki i Gurbicze gdyż jak czytamy u Józefa Matyskieły

"Największym obok Czarnego Lasu, Łubianego i boru Jaminy był ostęp Jaziewo, położony wśród lasów, łąk i rozlewisk bagiennych na wystającym nieco wyżej grądzie. Osacznicy pochodzili z należących dziś do powiatu monieckiego wsi Jadeszki i Gurbicze. Obok mieszkających tu osaczników osadzano też chłopów. Tak powstawało Jaziewo i sąsiednie wsie położone w Puszczy Jaminy. Rozpoczęła się kolonizacja puszczy głównie poprzez napływ ludności z Podlasia, z okolic Goniądza przy nieznacznym udziale ludności z Mazowsza i Litwy

Poniższy link służy tylko dla zobrazowania obszaru i odległości jakie dzieliły obszary w których podejrzewam związki z Norukami

http://mapy.google.pl/maps?f=d&source=s_d&saddr=Jaziewo&daddr=53.628557,22.915421+to:Droga+bez+

nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Jadeszki+to:Gurbicze+

to:Dryga+to:Chodorowka+(Chodor%C3%B3wka),+Poland+to:Droga+bez+nazwy

+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:53.685627,23.588419+to:Droga

+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+

nazwy&hl=pl&geocode=%3B%3BFdb0MAMdnytdAQ%3BFTaXMAMdzBBdAQ%

3BFVgdMAMdCXxcAQ%3B%3B%3B%3BFSTVMAMdOrdgASHVlf7mVot1WA%

3BFS5tMAMdRwxiAQ%3BFTU_MQMdz-9iAQ%3BFWIjMQMd1sxlAQ%3BFXstMwMdQ-5nAQ%3BFbakMwMd2pBhAQ%3BFawXNAMdbP9gAQ%3BFSXtMwMdh1lgAQ%

3BFV_SMgMd8g5eAQ&mra=dpe&mrcr=0&mrsp=1&sz=12&via=

1,2,3,4,9,10,11,14,15&dirflg=w&sll=53.659899,23.006058&sspn=

0.132849,0.363922&ie=UTF8&ll=53.660509,23.045197&spn=0.132847,0.363922&z=12

Pojawia mi się pomysł iż w związku z nowym podziałem Księstwa Warszawskiego po klęsce Napoleona w 1815 i powstania tzw Kongresówki chłopi z za Biebrzy uciekając przed 20 letnią służbą w carskim wojsku uciekali na drugi brzeg Biebrzy przed branką do Kongresówki. Było to możliwe do mniej więcej 1830 roku kiedy to Kongresówka została poddana większym wpływom Rosji utracie resztek autonomii i głębokiej próby rusyfikacji.

Tłumaczy to np. migrację nazwiska ze wschodnich miejscowości typu Drygi, Kudarewszczyzny, Jaginty do Jaziewa i w stronę Warszawy i Łomży.

0 Comments|35 Views|View full article
Local news:Złoto Północy
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on Feb 22 2010 17:53

Z Lamusa Historii: Złoto Północy

Witam serdecznie w nowym 2010 roku, tą drogą chcąc złożyć wszystkim obecnym jak i przyszłym czytelnikom życzenia wielu ciekawych oraz pozytywnych doświadczeń. Aby te życzenia się spełniły warto być otwartym na otaczający nas świat, ludzi i przedmioty a na pewno nie będziemy narzekać na tzw. nudę i marazm. Ktoś kiedyś mi powiedział, że tylko ludzie „mało interesujący” się nudzą. Tak, więc szukajmy i rozglądajmy się dookoła a gwarantuję, że zawsze natrafimy na coś, co nas zaintryguje, zainteresuje, poprowadzi dalej zapomnianym szlakiem.

Nowe czasy kształtują nowe przysłowia i powiedzenia. Obecnie młodzież powiada, że jeśli czegoś nie można znaleźć w przepastnym Internecie znaczy, że to w ogóle nie istniało, nie istnieje. Jest w tej myśli coś prowokującego i inspirującego. Czasem nie trzeba daleko szukać, aby poznać na nowo jakąś historię. Można to zrobić w zaciszu własnego domu korzystając z zasobu Internetu. Tak było i tym razem.

Od czasu do czasu wpisuję jakieś słowo lub wyrażenie w wyszukiwarkę Google i sprawdzam dogłębnie, co mi ta machina XXI wieku podrzuci. Ponieważ wg mnie historię najlepiej poznawać z perspektywy przeżyć własnej rodziny, wpisałem starą nazwę rodzinnej miejscowości moich przodków – Grabowo Trylogi.

Na jednej z pierwszych pozycji pojawił mi się fragmenty do linku:

Sylwan – Wynik z Google Books

1838 – Nature

...głębokości w ziemi- , W gruntach wsi Grabowo trylogi rozpoczęto podobnież....

Idąc tym tropem wyciągnę dziś z Lamusa historię o „skarbach” opodal Grabowa wydobytych.

Ta „magiczna” machina, jaką jest komputer z dostępem do Internetu przeniosła mnie w czasie i przestrzeni. Najpierw do książki w zasobach Bayerische Staatsbibliothek Munchen do Niemiec. Co tam robi książka po polsku z XIX wieku? Sądzę, że takich przedmiotów z Polski rodem znajdziemy wiele na całym świecie poprzez Rosję, Niemcy, Izrael a na USA kończąc. Ale wróćmy do... Grabowa Tryłogi, bo tak też zapisywano nazwę tej miejscowości na północnym Mazowszu.

Zabrałem się do lektury, która okazała się swoistym podręcznikiem leśniczego z 1838 roku oraz zbiorem różnych ciekawostek z tej dziedziny i ówczesnej wiedzy. No tak, ale co to wszystko ma wspólnego z naszym Grabowem? Otóż jak wkrótce przeczytamy ma i to bardzo cennego.

Na stronie 358 zaczyna się rozdział 15 „O Bursztynie”. Bursztyn zwany także w krajach nadbałtyckich i słowiańskich jantarem, amberem, elektrum, złotem północy. Wszystkie te jak i inne nazwy były nadawane temu zjawisku z powodu jego niezwykłych cech i właściwości.

Sama nazwa bursztyn pochodzi z niemieckiego berntstein, czyli kamień, który się pali. Jest to prawdą dość istotną z punktu widzenia naszych przodków, którzy cenili go za zapach, jaki roztaczał. W ten sposób poznając bursztynonośne miejsca, które to płonąc wydzielały swoistą woń.

Jantarem nazywali go Słowianie, którzy przyjęli tą nazwę od fenickich kupców chętnie kupujących to „złoto północy”, Grecy zaś nazywali elektronem ze względu na blask, jaki dawał zwłaszcza mieniąc się w słońcu. Zapotrzebowanie na ten swoisty kamień stworzyło „bursztynowy szlak”, który ciągnął się z Imperium Rzymskiego poprzez Mazowsze aż po wybrzeża Bałtyku. Nasi przodkowie z powodzeniem handlowali nim z bardzo odległymi krainami Rosji, Turcji, Niemiec i innych nacji Europy zachodniej a nawet Egiptem i Indiami.

Na str. 365 wspomnianej książki natrafiłem na zapis, iż bursztyn wydobywano również od 1806 roku w Grabowie i Perzankach Borkach. Zapewne odkrycie bursztynu nastąpiło przypadkiem być może podczas prac rolnych, karczowania okolicznych lasów lub przez wichurę, która wywracając drzewa z korzeniami odsłoniła swoje skarby skrywane w ziemi. Być może stało się to za przyczyną Kurpii, którzy bursztyniarstwem zajmowali się od dawien dawna, a może po prostu do wydobycia skłoniła okolicznych mieszkańców bieda. Szlachta cząstkowa posiadając prawo własności do ziemi w przeciwieństwie do wielu włościan miała możliwość wydobywania bursztynu na większą skalę po uzyskaniu od zaborcy stosownych pozwoleń. Nie będę tu się rozpisywał nad ciekawym językiem jak i opisami tych poszukiwań pozostawiając Drogi czytelniku tą przyjemność odkrywania historii na nowo Tobie.

Dodam jeszcze, że wówczas to w okolicach rozciągała się od Przasnysza aż po Ostrołękę „najgłówniejsza z kopalni” w Polsce poprzez Dobrzankowo, Lipę, Rżaniec, Gutowo, Seborki, Zimnąwodę, w zaroślach i gruntach wsi Sypniewo, Gutowo, Grabowo, Dłutówko, Witowy Most, Wyszel oraz wiele innych miejscowościach regionu. Gdzie jak opisuje książka bywało i 1000 ludzi dziennie szukało w mazowieckim piachu szczęścia zaniedbując niekiedy swoje gospodarstwa. Kopano także i w dobrach hrabiego Józefa Krasińskiego, do którego przynależały, jak wymienia książka: Ruzieck, Przytaje, Niesułowo, Bagienice, Trylogi, Raki, Budy Przysieki, Wólka Rakowska, Majdan, Rypin, Jastrząbce, Baranów i Rycice.

W 1820 roku szlachta w lesie wsi Perzanki Borek wykopała bursztyn wielkości małego krajanka sera o wartości 108 zł. Ciekawe, co wówczas za te jak sądzę duże pieniądze można było kupić?

Podobnie w gruntach wsi Grabowo Trylogi wykopano sztukę 1 funt i 6 łutów ważące, które sprzedano za 378 zł

.Miara funta, jako jednostki masy na przestrzeni wieków była różna i wahała się w okolicach 0, 500 kg, czyli po prostu pół kilo.

Bursztyn chętnie skupywali lokalni Żydzi, których już wówczas coraz więcej zamieszkiwało między innymi w Krasnosielcu.

Zachęcam gorąco do tej ciekawej lektury gdzie między innymi od str. 410 opisano krótką historię handlu i obróbki bursztynu od czasów najdawniejszych oraz jego przeróżne rodzaje i zastosowania. Przy odrobinie wyobraźni lektura ta przeniesie nas w czasy ówczesne, pozwalając dostrzec, jaką wiedzę i wiele pracy wkładali nasi przodkowie abyśmy my mogli korzystać z dobrodziejstw XXI wieku. Korzystając z przebogatej skarbnicy przeszłych wieków pamiętajmy jednak, że nie wszystko złoto, co się świeci.

Artykuł ten z braku możliwości jest uproszczony i nie zawiera zdjęć jakie zamieściłem w oryginale.

Olsztyn. 05.01.2010 R. Zbigniew Mierzejewski

0 Comments|41 Views|View full article
Family stories:Zagadki do rozwikłania. Ktokolwiek cokolwiek na ten temat wie ?
Posted by: Zbyszek Mierzejewski on Feb 14 2010 05:31

W chwili obecnej nurtuje mnie kilka zawiłych historii dotyczących rodzin moich przodków.

Jedna z nich to historia wędrówki męskich przodków Mierzejewskich do Kamionowa i dalej. Kamionowo w tej historii jest miejscem z którego wyszło wiele żyjących pokoleń Mierzejewskich i uwierzytelnione jest poprzez dokumenty i osoby do dziś żyjące. Osoby te niekiedy mają lub miały wpisane miejsce urodzenia lub pochówku właśnie Kamionowo parafii Kleczkowo. Po dziś dzień mieszka tam Bohdan Mierzejewski z rodziną syn Stanisława Mierzejewskiego który z kolei był jednym z synów Jakuba, a ten był synem Władysława. Władysław znalazł się w Kamionowie prawdopodobnie poprzez małżeństwo z Balbiną Kamionowską częściową dziedziczką Kamionowa gniazda rodzinnego Kamionowskich herbu Korwin (Corvin). Tutaj zaczyna się zagadka na której rozwiązanie składa się wiele hipotez popartych aktami zgonu, małżeństwa i urodzeń ale wciąż brak pewności.

Mam akt małżeństwa Władysława z którego wynika że urodził się w Repkach z Marcina i Anny z Choromańskich. Tyle wiadomo na pewno. Tutaj wszystko się komplikuje ponieważ wiele akt metrykalnych źródłowych z tego okresu ok 1800-1870 się nie zachowało w parafii Troszyn, a późniejsze akta zgonu są niewiarygodne jeśli chodzi o przodków wymienionych osób bo byli oni przybyszami skąd indziej i często ich rodzina była nieznana nowym tubylczym pokoleniom zgłaszającym zgon.

Pod koniec roku 2009 natrafiłem dzięki Garretowi Mierzejewskiemu na ślad który niejednoznacznie wskazywał na to że chodź Władysław urodził się ok 1849 roku w Repkach parafii Troszyn to jego rodzice mieszkali tam krótko, a sam Marcin wywodził się lub przeprowadził wkrótce po narodzinach Władysława do Suchcic parafia Goworowo. Prawdopodobnie Repki były rodzinną miejscowością Anny Choromańskiej potem Mierzejewskiej. Tak było w tradycji że śluby odbywały się w parafii panny młodej i tym samym moi przodkowie w XIX wieku przewędrowali przez co najmniej 3 z nich: Goworowską, Troszyńską i Kleczkowską aby mój dziadek Piotr kontynuując wędrówkę poprzez Kamionowo, Mostowo zawędrował do Grabowa parafii Krasnosielc.

Tak więc dzisiaj najważniejsze zadania do zweryfikowania to:

  • odnalezienie aktu własności ziemi w Kamionowie aby uzyskać potwierdzenie tą drogą jak Władysław s. Marcina wszedł w jej posiadanie. Czy w grę wchodziło tylko małżeństwo czy też dziedziczenie w Kamionowie np. ze strony Matki Anny z Choromańskich?
  • odnalezienie kolejnych aktów urodzeń i śmierci w Suchcicach parafii Goworowskiej dotyczących Marcina, Anny i ich dzieci
  • odnalezienie zwłaszcza aktu zgonu Anny Mierzejewskiej zd Choromańskiej która żyła jeszcze w 1874 tzn roku ślubu Władysława z Balbiną, prawdopodobnie w Suchcicach (sprawdzić także dokładniej Kamionowo par. Kleczkowo i Repki par. Troszyn)
  • odnalezienie aktu zgonu Marcina Mierzejewskiego prawdopodobnie w Suchcicach par. Goworowskiej i tym samym pozyskanie kolejnych informacji o przodkach. Tym bardziej że mam kontakt i informacje o jednym z rodów Mierzejewskich z Suchcic poprzez Hanię Lewicką zd Mierzejewską mieszkająco obecnie w Olsztynie a budującą swoje drzewo Genealogiczne troszkę odmiennymi metodami od lat. Istnieje duże prawdopodobieństwo pokrewieństwa nie tylko ze względu na nazwisko rodowe ale byc może także DNA.

1 Comment|74 Views|View full article
Visits
0007151
 
Loading...
Loading...