Mam do opowiadania bardzo melodramatyczną oraz tragiczną historię. Miesikam na Ukrainie. Mam 40 lat. Moja babcia była ukrainką a dziadek polakiem. Diadkowie się spotkali i zakochali się. Ich rodzice nie pozwalali na ślub. Dziade prosił. Muwił że nic mu ne potrzeba tylko ich córkę za żonę. Ale nie pozwalali. Oni pomyśleli że jeżeli będą mieli dziecko to rodzice nie będą mieli nic do wyboru i pozwolą na ślub. Tak na ten świat pryszła moja mama. Kiedy babcia zaszła w ciąż ją bili okrutnie ale na ślub nie pozwolili. Kiedz pryszła komuna, w 1939 roku dziadka wyslano do Ploski, a babcię do Siberii. Tam babcia i zmarła. Moja mama zawsze chciała odnaleźć swego ojca, ale w czasie Związku Radzieckiego to było nie wolno. Teraz juz na pewnie dziadek nie żyje, ale móg mieć jakąś rodzinę. Bardzo bym chciał ich odnaleść. Mowię tak, jak mówił swego czasu mój dziade: nic mi nie potrzeba. Chcę tylko odnaleść rodzieństwo i za polić świecę na mogile swego dziadka. Będę wdzięczny za pomoc.